Opowieść, część 17

 

Na wieczornej ceremonii, o której mówiono od wielu dni, zebrała się cała wioska. Wszyscy odświętnie odziani i poważni. Podczas gdy kilka dziewcząt snuło się w ciszy tam i z powrotem z kadzidłami, pozostawiając za sobą gęstą mgłę, Wspaniałomyślna przemówiła: 

– Niedawno przywitaliśmy w naszej wiosce dwie nowe, cudowne osoby 

Mówiła powoli i donośnie. Zwróciła się do Nuszki i stojącej obok niej dziewczyny, która dołączyła do wioski w podobnym czasie: 

– choć niewątpliwie miałyście już okazję przekonać się o tym same, chcę was zapewnić, że wasz nowy dom jest miejscem wyjątkowym i dobrym. Mawiają o nas różnie, ale ten kto nie zgadza się z naszymi regułami kierowanymi miłością, nie zasługuje na to, by tu być.  

Nuszce dziwnie przewróciło się w żołądku. Nagle poczuła się bardzo obarczona odpowiedzialnością, by zasłużyć na przywilej pozostania w wiosce. Wspaniałomyślna mówiła dalej: 

– Aby ułatwić Wam odcięcie starego życia, dzisiaj otrzymujecie nowe imiona. 

Podeszła do nich i włożyła Nuszce wianek przeplatany okazałymi białymi kwiatami. Zabrzmiały powolne, rytmiczne bębny. Nuszka, zaskoczona przebiegiem wydarzeń, najpierw lekko odepchnęła wianek i spojrzała pytająco na Wspaniałomyślną. Ta delikatnie cofnęła ręce i patrząc jej w oczy, powiedziała cicho: 

– Musisz wybrać między wielkością a małością. Jesteś w tym wolna. 

Nuszka przebiegła wzrokiem po obecnych, stali wręcz nieruchomo, wlepiając w nią oczy. Poczuła, jakby widziała ich wszystkich po raz pierwszy. Przełknęła ślinę i pochyliła lekko głowę. Wianek po chwili spoczął na jej głowie: 

– Twoje nowe imię to Nula. Wzrastaj jako nowa ty. 

Po wykonaniu tej samej czynności na kolejnej osobie, Wspaniałomyślna zakończyła ceremonię radosnym przemówieniem, a atmosfera przeszła z jednej skrajności w drugą i rozpoczęły się tańce. W tych okolicznościach Nuszka, a właściwie Nula, całkowicie zapomniała o nieswoich odczuciach, które towarzyszyły jej chwilę przedtem.