Z pamiętnika Marysi

Dzisiaj powiedziałam mu, żeby więcej nie przychodził, że już go nie wpuszczę. Już pół roku mi myśli zaprząta, a przy sąsiadce wstydzi się iść pod rękę. Pogniewał się, ale musiałam to zakończyć… 

*

Śniło mi się, jak byłam z Wiciem w objęciach, ale już bez żalu. Usłyszałam też we śnie głos tej kobiety, którą czasem widzę w polu. Mówiła, że będzie dobrze. Skąd ona w tym śnie się wzięła? Nigdy z nią nie rozmawiałam. 

*

Dziś rano zakrwawiłam, choć spodziewałam się tego za czas jakiś dopiero. Boli jak diabli! Mamcia mówi, że ją też tak bolało za młodu, ale co mi tam po jej pocieszeniach. 

*

Ta kobieta co robi w polu sąsiada zawsze się do mnie uśmiecha, nigdy nic nie mówi, do niej też nikt nie gada. Tylko do mnie się tak uśmiecha. Aż się jej momentami boję, cóż ona może chcieć ode mnie? 

*

Dzisiaj ta kobieta przemówiła do mnie. Powiedziała “Twoja świątynia się uzdrawia”. Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale wzruszyła mnie czułość na jej twarzy. Może ona czuje, że ja cierpię? Potem zaczęła nucić melodię tak smutną, że się popłakałam. A jak mnie chłopak ze straganu później zobaczył to się gapił jak sroka w kość i pytał jak się czuję. Niech już mnie oni zostawią w spokoju! 

*

Tej kobiety już nie ma, ostatnio widziałam ją dwa tygodnie temu. Pecha mam wyjątkowego, albo to ja odprawiam tych którzy coś dla mnie znaczą, albo sami odchodzą. Szczęście, że przylazł za mną do domu kotek, jest śliczny. Uspokaja mnie. 

*

Wiciu chce mnie z powrotem. Przyszedł wczoraj i wszedł za próg, mimo że go nie zaprosiłam. I wtedy skoczył na niego mój kotek, mój potulny słodki kotek! Jakże to niezwykłe! Wiciu krzyczał, że to demon i wybiegł, ale ja nazwałam dziś kotka Rycerz. Gdyby nie Rycerz, to może i bym przystała na Wicia namowy. 

*

Tragedia! Dziś byłoby dziewięć miesięcy jak Rycerz jest przy mnie, ale zniknął! Tato się śmieje, że dopóki on tu był, żaden chłopak nie miał do mnie dostępu, i odszedł żebym mogła wyjść za mąż. Co za durne żarty! 

*

Rycerz wrócił! Przyprowadził go Jaś co sprzedaje te piękne kamienie na targu. Ten głupi Jaś co się na wszystko śmieje. Poczucie humoru to mu się nie zmieniło, mówi, że Rycerz mu powiedział gdzie ma przyjść. Ważne że mój kotek jest znów ze mną. 

*

Od trzech miesięcy Jasiu przychodzi codziennie i najpierw gawędzi z tatkiem, a potem daje mi przez okienko a to jabłko, a to jakiś kamyk ładny, a to kwiatka. Rycerz zawsze wypatruje go przez okno. Nic w tym Jasiu nie ma specjalnego, ale nie jest aż tak głupi jak myślałam. 

*

Dzisiaj stała się rzecz nadzwyczajna. Przyszedł pijany Wiciu i zobaczył, jak gawędzę z Jasiem. Ten Wiciu co mnie kiedyś kwiatkiem nazywał, od najgorszych mnie zaczął zwymyślać! Jakże się Jasiu rzucił na niego! Takim go nigdy nie widziała, zawsze miły i żartowniś, a tu coś takiego. Aż mi nogi miękły na widok takiego Jasia. Ale to co się później wydarzyło to by mi się nawet przyśnić nie mogło. Rycerz tak sobie siedział na oknie i patrzył raz na mnie, raz na bijatykę, a jak Jasiu wrócił do mnie, to kot przemienił się nagle w tę kobietę, którą pamiętam sprzed roku. Mówię sobie: dziewczyno, czy cię rozum opuścił? Ale oczy przetarłam i patrzę, a ona wciąż stoi przede mną! Zawsze taka spokojna, i tym razem z uśmiechem mnie za policzek ujęła i rzecze: “Twoja dola lepsza jest niż tamten chłystek”. Była taka rumiana na twarzy i pogodna! I rozpłynęła się w powietrzu… Od tego dnia inaczej patrzyłam na Jasia. Wiedziałam już, że to on jest. To jest on. 

*

Już długo nie pisałam, ale dzisiaj po prostu muszę. Mija rok od ślubu z Jasiem. Wczoraj nabrałam odwagi, by powiedzieć mamci o tamtych wydarzeniach. Powiedziała mi tylko “dziecko drogie, przecież ja wiedziałam o Wiciu, wiedziałam że do Ciebie chadzał”, a ja słysząc to rozzłościłam się i zapytałam czemu mi czegoś nie doradziła, a ona na to “wiedziałam, że postąpisz mądrze. Twoja dola lepsza jest niż tamten chłystek.” myślę sobie, że ktoś już tak do mnie mówił, a mama: “kiedyś co noc przychodził do mnie ten stary młynarz, wtedy byliśmy młodzi. Aż w końcu go odprawiłam. Wtedy pojawił się tata, och jak on mi truł dupę, nużył mnie na początku. Ale gdy moja i rodziców chatka spłonęła w pożarze, zaharowywał się żeby ją pomóc odbudować i zakochałam się. I ty tę dolę masz po mnie w spadku. Jasiu to dobry chłopak, jak twój tato.”, ale mnie się to nie spodobało i spytałam, czy w takim razie jestem skazana na mamy los. Wtedy obok mamy pojawiła się ta kobieta, która ostatnio rozpłynęła się w powietrzu i przypomniało mi się, że to ona powiedziała mi to samo zdanie co mama, a mama pewnie usłyszała je właśnie od niej za młodu. Powiedziała mi “zadzieje się według Ciebie, ale ja zawsze przy Tobie będę”.  

W takim razie ta kobieta właśnie to moja Dola. Pojawiała się wtedy, gdy potrzebowałam wsparcia i znikała, gdy jej wsparcie przestało być potrzebne. Umilała mi czas wtedy, gdy było mi źle. Może ona mnie jakoś prowadzi przez życie, a może po prostu opiekuje się, by nie stała mi się krzywda, ale dobrze wiedzieć, że mam przy sobie taką istotę.