Opowieść, część 20

– Ja też kiedyś przybyłam do tej wioski z daleka. Jak mieszkało tu tylko 15 osób. Teraz mieszka 50. Wspaniałomyślna wyszła za człowieka, który cieszył się wielkim poważaniem! Wtedy jeszcze miała na imię Bolemira. Ludziom mój zięć zapadł w pamięć jako dobry opiekun. Dlatego po jego śmierci zaufali, że jego żona poprowadzi ich równie dobrze. 

– Więc Wspaniałomyślna jest Twoją córką? – zapytała zafascynowana Nuszka 

– O tak! I… 

– …i wioska tak naprawdę zaczęła istnieć wraz z dniem odejścia mojego szacownego męża – wtrąciła Wspaniałomyślna, wkraczając do pokoju. Podeszła do bukietu suszonych narcyzów przy oknie i skupiła uwagę na jednym z nich. 

– Ależ oczywiście – odparła babcia, delikatnie się kłaniając – nie należy jednak umniejszać roli twojego zacnego męża – odrzekła babcia. 

– Zmarli są zmarłymi – odparła córka, zgniatając w pył trzymanego w ręku kwiatka. Zwróciła wzrok ku kobietom – o, wyszywacie! Och jak pięknie! Nulka, wiedziałam, że masz wyjątkowy talent. Ciekawe, jakie jeszcze wspaniałości skrywają się w tej osóbce! 

– Kto wie, czy nie większe, niż u Wspaniałomyślnej! – zażartowała babcia, jednak w ułamku sekundy jej usta ściągnęły się i szybko wybełkotała, nerwowo trącając Nuszkę w ramię – podaj mi dziecko kubełek, pić mi się zachciało. 

Pierwsze zdanie nie umknęło jednak uwadze Wspaniałomyślnej. Z gracją przemierzyła kilka kroków dzielących ją od babci i rozejrzała się po stole.  

– Więc dzisiaj sobie miodu zażywacie? – zapytała dźwięcznym głosem – Cudownie, każdy zasługuje na przyjemności  

Sięgnęła po kubek z trunkiem i wzięła łyk, po czym gwałtownie wypluła płyn i otarła usta brzegiem serwety. Wykrzywiła twarz w obrzydzeniu i patrzyła przez chwilę na zmianę na twarz zaskoczonej Nuszki i zawstydzonej babci.  

– Czasem wydaje mi się, że mogę jeszcze pić pomyje, ale za każdym razem przekonuję się, że moje ciało jest na to zbyt nieskazitelne – po czym zwróciła się bezpośrednio do babci – żal mi Ciebie moja kochana. Ale zawsze akceptuję Cię taką, jaka jesteś. 

Twarz babci zrobiła się czerwona jak burak i oczy się jej zeszkliły. Głowę miała spuszczoną. Wspaniałomyślna niespiesznie opuściła pokój. 

– Babciu – wysapała oniemiała Nuszka, nie wierząc do końca w to, co właśnie zobaczyła 

– Nie zwracaj na to uwagi dziecko, taka już jest. Ale w gruncie rzeczy to dobra kobieta. Będzie Ci dobrze u jej boku, tylko nie próbuj wejść ponad nią.  

– Nuszka ujęła dwoma rękoma dłoń babci, patrząc na nią z niedowierzaniem. 

Post napisała Paulina

Najnowsze

Opowieść, część 24

- Jurek! Jurek! - pozostając pół kroku ...

Opowieść, część 23

Następnego dnia Nuszka wypytywała Jurka o sprawy ...

Opowieść, część 22

Równo w miesiąc od przybycia Nuszki do ...

Opowieść, część 21

Od tamtej chwili Nuszka zaczęła myśleć, że ...