Południca

Kiedy jeszcze lubiłam się opalać leżąc plackiem w zbożu (czego konsekwencją było oklapnięte zboże na kształt koca – tata nie był zachwycony), mama mówiła “nie wychodź w południe, to najgorsze słońce”. Niestety to “najgorsze słońce” najszybciej opalało i zdarzyło mi się nie posłuchać rady. Domyślam się, że wszyscy chłopi, którzy zginęli z ręki Południcy byli równie krnąbrni jak ja, tyle że mieli odrobinkę inne motywy by wychodzić południem w pole. Co będę w izbie siedział, jak zboże jest do skoszenia! Potem drzemka pod snopkiem… i srogie konsekwencje. Południca właśnie takie nieroztropne osoby wybierała. Jako odziana na biało dziewczyna przychodziła do niektórych i ich dusiła albo po nich chodziła, stąd duszności, bóle i zawroty głowy, a nawet śmierć. Można było pomodlić się albo wiać, ale zawsze najlepiej było zostać w południe w domu. Biedna Południca nosiła w sobie duszę dziewczyny zmarłej w dniu swojego ślubu lub krótko przed nim, pewnie dlatego tyle goryczy.