Dola, Niedola

Dola, Niedola “Dobrze jest żyć takiemu, czyja Dola nie śpi”, mówi rosyjski zapis. Każdy Słowianin południowy lub wschodni miał swoją własną Dolę, spersonifikowaną siłę wyższą czuwającą nad jego losem. Była niewidoczna, czasem tylko ukazywała się jako kobieta w stroju panny młodej, mężczyzna, kot, pies lub mysz.  Stanowiła niewidzialne duchowe wsparcie w przejściu przez przeciwności losu. Chociaż intencje zawsze miała dobre, to jako odrębna dusza mogła mieć odmienne pragnienia od człowieka którym się opiekowała. Dlatego jeśli chcesz być muzykiem, ale Twoja Dola widzi Cię jako inżyniera, to choćbyś na rzęsach stawał, gwiazdą nie...

Południca

Południca Kiedy jeszcze lubiłam się opalać leżąc plackiem w zbożu (czego konsekwencją było oklapnięte zboże na kształt koca – tata nie był zachwycony), mama mówiła “nie wychodź w południe, to najgorsze słońce”. Niestety to “najgorsze słońce” najszybciej opalało i zdarzyło mi się nie posłuchać rady. Domyślam się, że wszyscy chłopi, którzy zginęli z ręki Południcy byli równie krnąbrni jak ja, tyle że mieli odrobinkę inne motywy by wychodzić południem w pole. Co będę w izbie siedział, jak zboże jest do skoszenia! Potem drzemka pod snopkiem… i srogie konsekwencje. Południca właśnie takie nieroztropne osoby wybierała. Jako odziana na biało dziewczyna przychodziła do niektórych i ich dusiła albo po nich chodziła, stąd duszności, bóle i zawroty głowy, a nawet śmierć. Można było pomodlić się albo wiać, ale zawsze najlepiej było zostać w południe w domu. Biedna Południca nosiła w sobie duszę dziewczyny zmarłej w dniu swojego ślubu lub krótko przed nim, pewnie dlatego tyle...